Nourish the future „odżywianie przyszłości”

Nourish the future „odżywianie przyszłości”

Poznajcie „odżywianie przyszłości”. Nowy koktajl Well Being Shake, który dla Was przygotowaliśmy, ma w swoim składzie najczystszy spośród dostępnych izolat białka sojowego, ale nie to wyróżnia go na rynku. Stworzyliśmy pełnowartościowy posiłek, w skład którego wchodzą liofilizowane ekstrakty ponad 14 warzyw i owoców, specjalnie wyselekcjonowane i dobrane pod względem potrzeb metabolicznych organizmu. Już pierwszy rzut oka na skład pobudza wyobraźnię i budzi świadomość, jak uboga była nasza dotychczasowa dieta. Ale to właśnie się zmienia, bo przyszłość już tu jest! The Future is now! Zdrowie i świetna kondycja są na wyciągnięcie ręki, ponieważ jedna porcja Well Being Shake to aż ½ kg (!) warzyw i owoców. Jest przede wszystkim zamiennikiem posiłku, ale także produktem, który może być używany wspomagająco w czasie diet odchudzających.

Owoce i warzywa w Well Being Shake

Co jeszcze powinniście wiedzieć na temat nowego produktu? To zdrowy posiłek, dający nam codziennie to, czego nie jesteśmy w stanie zjeść z różnych przyczyn, np. niedostępności części składników przez cały rok (arbuz, jarmuż), niedostępności na naszym rynku (marakuja, acai), upodobań smakowych (zielona herbata, zielona kawa, jarmuż, brokuły, szpinak), trudności w przyrządzeniu (goji, jarmuż, zielona kawa). Owoce i warzywa w koktajlu są liofilizowane. O tej metodzie przetwarzania mówi się przede wszystkim, że jest to najdoskonalszą metodą konserwowania żywności. Ogromną zaletą tej metody jest przede wszystkim to, że żywność zachowuje swój naturalny smak, zapach, kolor i, co najważniejsze, wartości odżywcze. Do tego liofilizowanie wyklucza używanie konserwantów – przez co owoce i warzywa są zdrowsze. Do bogatego składu koktajlu dołączyliśmy odtłuszczone kakao holenderskie, oczywiście najlepszej jakości. Przyrządzenie go w pracy, w szkole, na siłowni, czy gdziekolwiek aktualnie jesteście, jest banalnie proste i szybkie. 2 płaskie łyżeczki produktu (lub jedną miarkę) wystarczy zmieszać z wodą, sokiem, mlekiem krowim, kozim, roślinnym lub z jogurtem.

Po co nam białko w składzie koktajlu?

Pijąc białko w koktajlu Well Being Shake chronimy mięśnie po wysiłku fizycznym, przyspieszając ich regenerację i rozwój. Wypite bezpośrednio po treningu, chroni naszą tkankę mięśniową, jednocześnie przyspieszając redukcję tkanki tłuszczowej. Doskonale wiedzą o tym sportowcy oraz osoby regularnie trenujące.

Składniki: Izolat białka sojowego 90%, kakao holenderskie, błonnik pszenny, glukoza, ekstrakt z jagody acai (25% kwas fenolowy, 1% antocyjaniny), aromat waniliowo-śmietankowy, suchy ekstrakt z jagody goji (20% polisacharydy), suchy ekstrakt z owocu granatu (40% kwas elagowy), ekstrakt 4:1 ze szpinaku, ekstrakt 4:1 z liści zielonej herbaty, ekstrakt z gorzkiej pomarańczy (40% witaminy C, 0,25% synefryny), ekstrakt z jagód zielonej kawy (10% kwasów chlorogenowych), ekstrakt 10:1 z owocu mango, ekstrakt 4:1 z owocu marakuja, ekstrakt z owocu maliny (40% kwas elagowy, 0,7% antocyjaniny), ekstrakt z borówki czarnej (standaryzowany na 25% proantocyjanów), ekstrakt z brokułu (10% indol3karbinol), ekstrakt z jarmużu (2% luteiny), suchy ekstrakt z owocu jabłka 4:1, ekstrakt z owocu arbuza (1000 ppm likopen), sukraloza.

Jakie korzyści może przynieść picie białka w koktajlu osobom, które jeszcze nie trenują? Posiłki bogate w białko napędzają nasze organizmy i sprawiają, że dłużej czujemy się najedzeni – to ważne, zwłaszcza jeżeli chcemy pozbyć się dodatkowych kilogramów. Ale to nie wszystko! Białko zapewnia lepszą regenerację organizmu, a aminokwasy, które zawiera, przyczyniają się do poprawy wyglądu włosów, skóry i paznokci.

Białka utworzone są z aminokwasów połączonych wiązaniami peptydowymi -CNOH-. Zazwyczaj pojedynczy łańcuch polipeptydowy składa się z więcej niż stu aminokwasów. Białko występuje w każdym żywym organizmie i jest strukturalnym składnikiem mięśni i innych tkanek ustroju. Ponadto bierze udział w budowie hormonów, enzymów i hemoglobiny. Bywa również, że białko jest źródłem energii, jednak nie jest ono pierwszym wyborem organizmu. Wyodrębniono i zidentyfikowano 20 aminokwasów, które są niezbędne dla ludzkiego wzrostu i metabolizmu. Dwanaście z nich, a u dzieci jedenaście, określa się mianem „endogenne”, co oznacza, że organizm nie musi przyjmować ich z pożywienia, a potrafi je sam wyprodukować. Pozostałe aminokwasy nie mogą być syntezowane i muszą być przyjęte „z zewnątrz”. Brak któregokolwiek z aminokwasów zaburza proces wzrostu, odbudowy, regeneracji lub prowadzi do chorób; Dlatego właśnie diety wysokobiałkowe stają się coraz popularniejsze wśród osób nieparających się zawodowo sportem.

Well-being Shake

Białko białku nierówne

W świecie różnorodności białek dostępnych na rynku wciąż mało wiadomo na temat przewagi jednego nad drugim. Ocena jakości ma szczególne znaczenie nie tylko dla sportowców, ale również dla populacji nietrenującej. Poprawna ocena białka ma zasadnicze znaczenie dla określenia jego roli w diecie człowieka. Bardzo ważne jest, aby rozpoznać białka gorszej jakości, o słabszym aminogramie i strawności, a następnie ograniczyć je w diecie. Podobnie jest z białkami lepszej jakości. Należy je umiejętnie rozpoznać, a następnie wprowadzić do diety. Jak to zrobić?

Czym się kierować?

Białka dzielimy generalnie na te zwierzęcego i roślinnego pochodzenia. Zwierzęce uważane są za kompletne. Zawierają wszystkie niezbędne do życia aminokwasy; źródła roślinne zwykle pozbawione są jednego lub kilku z nich. Jednak źródła białek zwierzęcych, pomimo swojego kompletnego aminogramu i zawartości wielu witamin, są również źródłem niepożądanych tłuszczy nasyconych. Światowa organizacja zdrowia wielokrotnie zwracała uwagę na ten niepokojący fakt. Nowoczesne techniki przetwarzania żywności umożliwiły w znacznej części wyeliminowanie tego problemu oraz wskazały różne nowe formy białek niedostępne i wyekstrahowane głównie dla potrzeb współczesnej technologii produkcji żywności, w tym również ważnego działu, jakim jest produkcja suplementów diety.

Ocena Protein

Skład różnych białek może być tak niepowtarzalny, jak ich wpływ na funkcje fizjologiczne w organizmie ludzkim. Jakość białka jest bardzo istotna przy rozważaniu korzyści żywieniowych, które może zapewnić. Określa się ją, oceniając jego skład aminokwasów, trawienie i biodostępność aminokwasów (FAO/WHO, 1990). Istnieje kilka zakresów pomiarowych i techniki, które stosuje się do takiej oceny jakości. Sposoby te zostały określone jako stosunek wydajności białka, wartość biologiczna wykorzystania białka netto i strawność.

Wskaźnik wydajności wzrostowej białka (PER) określa skuteczność białka przez pomiar wzrostu zwierząt. Technika ta wymaga podawania szczurom „białkotestu”, a następnie mierzeniu przyrostu wagi w gramach na gram białka skonsumowanego. Obliczona wartość porównywana jest następnie do standardowej wartości 2,7 (standardowa wartość kazeiny). Każda wartość, która przekracza 2,7, jest uważana za doskonałe źródło białka. Jednakże to obliczenie jest miarą wzrostu u szczurów, a nie u ludzi, o czym należy pamiętać! Z pewnością znacie metodę określania wartości biologicznej białek, zwaną BV. Jest ona powszechnie stosowana do dzisiaj. Nie wnikając w szczegóły techniczne tej metody, BV informuje nas o procentowej wartości danego białka dla równoważenia bilansu azotowego, w stosunku do białka endogennego, podlegającego recyklingowi. W przełożeniu na praktykę, jeżeli wiemy, że wartość biologiczna białka jaja wynosi BV 88, to dla wyrównania bilansu azotowego musimy spożyć go nie 70, ale ok. 80 g. (70 g.: 88% = 79,55 g.). BV 79 to wskaźnik wartości biologicznej białka z piersi kurczaka. Dla wyrównania bilansu azotowego, trzeba, więc zjeść ok. 89 g. takiego białka. Znacznie gorzej ma się sytuacja w przypadku białek roślinnych. Np. białka ziemniaczanego trzeba by spożyć aż 116 g, gdyż jego BV wynosi zaledwie 60.

Metoda wykorzystania białka netto jest zbliżona do wartości biologicznej, z tym że obejmuje bezpośredni pomiar zatrzymywania zaabsorbowanego azotu. Wykorzystanie białka netto i wartość biologiczną mierzą te same parametry zatrzymy¬wania azotu, jednakże różnica polega na tym, że wartość biologiczna jest obliczana z azotu absorbowanego, podczas gdy wykorzystanie białka netto z azotu spożytego.

To niejedyne metody oceny. Ostatnio na popularności zyskał metoda PDCAAS. Czym jest Protein Digestibility Corrected Amino Acid Score? To sposób oceny wartości odżywczej produktów białkowych oparty na zapotrzebowaniu na poszczególne aminokwasy u ludzi i zdolności do ich strawienia. PDCAAS został przyjęty przez Agencję Żywności i Leków (FDA) i Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa/Światową Organizację Zdrowia (FAO/WHO) w 1993 roku jako preferowany, najlepszy sposób określania jakości białka. Organizacje te sugerują, że inne metody oceny jakości białka są gorsze.

Jednakże od momentu akceptacji metody PDCAAS w roku 1991 przez ekspertów FAO/WHO pod jej adresem kierowano również głosy krytyczne. W ramach przygotowań wspomnianego raportu, na spotkaniu w Rzymie w 2001 r., eksperci zostali podzieleni na grupy robocze. Jedna z nich skupiła się m.in. na zagadnieniu jakości białek. W nieopublikowanym raporcie eksperci odnieśli się krytycznie do metody PDCAAS, uzasadniając swoją opinię następującymi argumentami:
– metoda PDCAAS dyskredytuje białka o wysokiej wartości odżywczej poprzez wyznaczanie punktu odcięcia w ocenie ich wartości,
– metoda PDCAAS przecenia jakość białek zawierających czynniki antyżywieniowe,
– metoda PDCAAS nie uwzględnia dostatecznie biodostępności aminokwasów,
– metoda PDCAAS przecenia jakość słabo przyswajalnych białek uzupełnionych w aminokwas ograniczający oraz białek, których wykorzystanie ograniczone jest przez więcej niż jeden aminokwas ograniczający.

W roku 2013 ukazał się raport podsumowujący wyniki spotkania ekspertów FAO, które odbyło się w roku 2011 w Auckland w Nowej Zelandii. Eksperci zweryfikowali obecne w literaturze naukowej obawy oraz ograniczenia dotyczące metody PDCAAS i zaproponowali nowy instrument do pomiaru jakości białka – metodę DIAAS (Digestible Indispensable Amino Acid Score). Według tej metody strawność każdego z aminokwasu zawartego w białku pożywienia powinna być oparta na badaniu strawności rzeczywistej w jelicie krętym człowieka, a jeśli jest to niemożliwe, w odniesieniu do rosnących świń lub rosnących szczurów (w podanej kolejności).

Niemniej jednak, ani metoda PDCAAS ani DIAAS nie dostarcza informacji o rzeczywistych właściwościach anabolicznych specyficznych źródeł białka. Za pomocą tych metod rankingowych otrzymujemy wyłącznie informację o minimalnej ilości azotu i aminokwasów, które są niezbędne w celu zapobieżenia niedoborom białka w organizmie. Dla przykładu wskaźnik PDCAA dla soi wynosi 0,91, natomiast dla wołowiny 0,92.

wellness-colway-shake

Na podstawie wskaźnika PDCA można wnioskować, że soja będzie tak samo efektywna w stymulacji MPS, jak wołowina. Założenie to nie znajduje jednak potwierdzenia w ostatniej pracy Phillipsa, w której zademonstrowano wyższość wołowiny w procesie stymulacji poposiłkowego procesu MPS w porównaniu do sojowego zamiennika wołowiny, zwierającego taką samą ilość azotu. Podobne wnioski zaobserwowano w innych pracach, w których porównywano wyizolowane białko sojowe z białkiem pochodzącym z nabiału. Pomimo zbliżonych wskaźników PDCAAS białka te cechowały się odmienną zdolnością stymulacji MPS zarówno w warunkach spoczynkowych, jak i w okresie powysiłkowym.

Ogólnie wydaje się, że białka pochodzenia roślinnego cechują się niższą strawnością niż białka pochodzenia zwierzęcego. Strawność białka została zdefiniowana jako część aminokwasów pochodzących z danego źródła białka, które mogą zostać efektywnie strawione i zaabsorbowane, stając się tym samym dostępne w odpowiedniej formie do wykorzystania w procesie syntezy białek ustrojowych. Białka pochodzenia zwierzęcego, włączając w to nabiał, jajka oraz mięso charakteryzują się wysokim stopniem strawności (>90%). W zależności od metody wykorzystanej w procesie przygotowania oraz występowania różnych czynników „antyżywieniowych” (np. składniki zakłócające proces trawienia i absorpcji dostępnych w pożywieniu białek), białka pochodzenia roślinnego takie jak kukurydza, owies, fasola, groch, ziemniaki wydają się wykazywać niższą strawność niż białka pochodzenia zwierzęcego, mieszczącą się w granicach od 45% do 80%. Jednakże oczyszczone białka pochodzenia roślinnego, pozbawione czynników antyżywieniowych, takie jak izolat białka sojowego, koncentrat białka z grochu i glutenu pszennego charakteryzują się podobną strawnością jak białka zwierzęce (>90%). Wnioski są następujące – ze wszystkich białek roślinnych najlepsze i najbardziej kompletne jest to najbardziej „zwierzęce”, czyli sojowe. Dlatego właśnie oczyszczony izolat białka sojowego znalazł się w naszym koktajlu.

#HappyTogether #ZyjPieknie #LookGood #FeelGreat #EarnMoney #KolagenNatywny #ColwayInternational

SlimCol na naszej wrześniowej konferencji!

Już wiemy, jaki produkt znajdzie się w pakiecie konferencyjnym 23 września w Warszawie! To spalacz tłuszczu, dzięki któremu sześć dorosłych osób w programie Wellness by Colway International zrzuciło tyle kilogramów, ile waży dorosły człowiek…??? #SlimCol #23Września Zarejestruj się na konferencję i wypróbuj 15-dniową kurację SlimCol! Link do rejestracji dla Partnerów ?https://colwayinternational.com/trainings/events/list.html

SlimCol

Półmetek programu Wellness by Colway

Półmetek programu Wellness by Colway

Cel programu Wellness by Colway International, który przygotowywaliśmy już od maja, to poprawa zdrowia, kondycji i wyglądu sylwetki oraz zrzucenie nadprogramowych kilogramów przez sześciu ochotników. Uczestnicy od czerwca stosują się do porad Trenerki Diety, Joanny Skałeckiej, ćwiczą pod opieką trenera personalnego Macieja Wieczorkiewicza i suplementują się kapsułkami od Colway International – SlimColem, są coraz szczuplejsi i coraz bardziej zadowoleni!

Widać po tym weekendzie, że zmieniamy się i zmieniamy nasze życia. Jesteśmy coraz mocniejsi.

Dzisiaj odwiedziłam znajomą starszą panią, która mieszka na IV piętrze. Weszłam bez zadyszki i bez przerwy, a 85-latka powiedziała do mnie, że wyglądam super, i że mam tak dalej działać. Spontanicznie i niepytana. Ekstra!

Dziękuję: Beato, Agato, Moniko, Marku, Krzysztofie, Adriano, Dario, Maćku, Karolino, Doroto, Małgosiu. Dziękuję też dwóm sprinterom z kamerami i oczywiście Bernardowi. Może kiedyś z nami poćwiczy…

Trener jest dumny z naszych postępów! Radość jest i w nas, bo dzięki temu programowi zmieniamy swoje nawyki i odczuwamy ogromną satysfakcję, że dajemy radę. Dodam jeszcze, że dieta i trening wspierane są suplementami  SlimCol i Total Women/Men…  To czarodziejskie preparaty, które czynią cuda! Zachęcam wszystkich do zdrowego trybu życia, bo warto i nigdy nie jest za późno!

W ciągu tych 6 tygodni straciłem 10 kilogramów…

W 6 tygodni zgubiłam 6 kilogramów!

Trening uczestników programu Wellness by Colway International Gdynia, 16 – 17 lipca 2016

Trening uczestników programu Wellness by Colway International Gdynia, 16 – 17 lipca 2016

Godzina piąta rano. Piasek, woda, mewy, wiatr i cisza, nie wliczając fal rozbijających się o brzeg plaży i o drewnianą konstrukcję molo Gdynia-Orłowo. Nie ma nikogo, zupełnie pusto. Dziwne? Oczywiście, że nie! Większość urlopowiczów i mieszkańców przewraca się właśnie w wygodnych łóżkach na drugi bok i ani myśli wstawać w sobotę o tak wczesnej porze. Jednak pewna grupa jest już na nogach i żwawo biegnie na trening. Ale to nie szaleńcy, to zapaleńcy!

Cel programu Wellness by Colway International, który przygotowywaliśmy już od maja, to poprawa zdrowia, kondycji i wyglądu sylwetki oraz zrzucenie nadprogramowych kilogramów przez sześciu ochotników. Uczestnicy od czerwca stosują się do porad Trenerki Diety, Joanny Skałeckiej, ćwiczą pod opieką trenera personalnego Macieja Wieczorkiewicza i suplementują się kapsułkami od Colway International – SlimColem, który zyskał kryptonim operacyjny „spalacz tłuszczu”.

W weekend 16 – 17 lipca uczestnicy programu spotkali się w Gdyni na dwa treningi kontrolne z Maciejem Wieczorkiewiczem. Trener chciał się upewnić, czy każdy poprawnie wykonuje zalecane ćwiczenia, sprawdzić jak poprawiła się kondycja naszych ochotników, a poza tym…  Każdy z nas chciał przekonać się na własne oczy, jakie efekty daje SlimCol w połączeniu z dietą i treningami. Nie zawiedliśmy się, wyglądają świetnie!

Dzień pierwszy: Owsianka, Gdynia-Orłowo i „Dobry wizerunek”

Rozpoczęli o 4:30 śniadaniem w hotelu, przygotowanym specjalnie dla nich. Zjedli owsiankę na wodzie z orzechami i suszonymi owocami, przygotowaną ściśle według zaleceń Trenerki Diety – Joanny Skałeckiej, i ruszyli!

Na miejscu spotkali się z naszą ekipą filmową, Maciejem Wieczorkiewiczem oraz z Adrianą Lenartowską, Darią Wasiluk i Markiem Grzelewskim. Pierwsze zaskoczenie – trening potrwał aż 1,5 godziny! To bardzo długo, zważywszy że pierwszy, który odbył się na Summer Party w czerwcu, trwał zaledwie 30 minut i wycisnął z uczestników programu siódme poty. Od razu zauważyliśmy gigantyczną różnicę w kondycji wszystkich Wellnessowców. Każdy z nich ćwiczył aż do końca, nikt sobie nie folgował! Ćwiczenia wcale nie były łatwe. Na zdjęciach i filmowej relacji z treningu zobaczycie, że część z nich odbyła się na molo, a część na plaży. Oznaczało to różne formy biegania w piachu, które do najlżejszych nie należy, ponieważ angażuje mięśnie nieużywane podczas standardowych treningów. Wymagający teren, jakim jest plaża, wzmacnia mięśnie odpowiedzialne za stabilizację stopy i stawów skokowych; ma to bezpośredni wpływ na postawę całego ciała.

W nagrodę za udany trening nasza firmowa „delegacja”: Adriana Lenartowska – Dyrektor Marketingu i Daria Wasiluk – Wiceprezes Zarządu, poczęstowały uczestników pysznymi, ekologicznymi muffinkami.

Po nagraniu filmów, w których każdy z grupy miał okazję zostać aktorem pierwszoplanowym, nasi dzielni uczestnicy programu pojechali do hotelu. Tam, po czasie koniecznym na odpoczynek i zdrowy posiłek, już czekała na nich niespodzianka.

Małgorzata Kosiak, Partner C.I. i autorka książki „Dobry wizerunek” przyjechała specjalnie po to, aby im doradzić w kwestii odświeżenia garderoby i dopełnić metamorfozy, która odbywa się na naszych oczach. Za duże i zbyt luźne ubrania już na nich nie pasują… Małgorzata dołożyła wszelkich starań, aby wiedzieli, w czym będą wyglądać najlepiej, jak wyeksponować zalety figury, dobrać odpowiednie, jak skomponować strój na każdą okazję. I tak, w dobrym stylu i z „Dobrym wizerunkiem”, zakończyli część treningową, a rozpoczęli wolne popołudnie. O szaleństwach jednak nie było mowy, ponieważ grupa Wellness by Colway International już miała w planach kolejne ćwiczenia z ulubionym trenerem personalnym całego Colway International, Maciejem Wieczorkiewiczem.

Dzień drugi: schody w Redzie

Niedzielny trening rozpoczął się o godzinie 9:00, co chyba wszyscy – łącznie z naszą ekipą dokumentującą wydarzenie – przyjęli z ulgą. Miejsce treningowe było wyjątkowe; to słynne schody w Redzie, prowadzące do punktu widokowego, z którego – kiedy widoczność jest dobra – można dostrzec nie tylko brzegi Zatoki Puckiej, ale i Półwysep Helski. Wcześniej jednak trzeba pokonać 204 stopnie.

Dlaczego właśnie schody w Redzie? – zapytacie. Bieganie po schodach to rewelacyjne ćwiczenie kardio. Poprawia kondycję, wytrzymałość organizmu i spala zbędną tkankę tłuszczową. Zostało też uznane przez trenerów za jedno z najskuteczniejszych ćwiczeń na zgrabne i jędrne pośladki. Kiedy wchodzimy po schodach pracują mięśnie pośladkowe, mięsień czworogłowy uda oraz łydka. Angażujemy do pracy również mięśnie obręczy środkowej – brzucha i bioder.

To nie wszystko. Nasz trener personalny wybrał to miejsce, ponieważ chciał nam przekazać ważną lekcję, której treść sprowadza się do uniwersalnej prawdy: nie ważne, gdzie jesteś, zawsze możesz znaleźć odpowiednie miejsce do trenowania. Niepotrzebny Ci karnet na ekskluzywną siłownię, karta MultiSport, trenujący przyjaciel albo duża przestrzeń i idealna temperatura. Wszystko, co Cię otacza, to tylko okoliczności treningowe; Wykorzystuj je. Tylko Twoja własna kreatywność wyznacza granice.

Trener jest dumny z naszych postępów!

Uczestnicy programu jednogłośnie twierdzą, że spędzili bardzo udany weekend. Wspólne treningi przyniosły dużo satysfakcji i rozpaliły ogień zdrowego współzawodnictwa.

Maciej Wieczorkiewicz skomentował trening z naszą grupą Wellness by Colway International takimi słowami:

5S: Super weekend! Super trening! Super ludzie! Super energia! Super efekty! Dziękuję!!!

Agata Knab mówi:

Trener jest dumny z naszych postępów! Radość jest i w nas, bo dzięki temu programowi zmieniamy swoje nawyki i odczuwamy ogromną satysfakcję, że dajemy radę. Dodam jeszcze, że dieta i trening wspierane są suplementami  SlimCol i Total Women/Men…  To czarodziejskie preparaty , które czynią cuda! Zachęcam wszystkich do zdrowego trybu życia, bo warto i nigdy nie jest za późno!

…i  dodaje z uśmiechem:

Wspaniała grupa na plaży budziła zainteresowanie! Chodząca reklama SlimCol!

Marek Kosiak, były kawosz, który uwielbiał mięso, podkreśla, jaką siłę daje grupa zmotywowanych do zmiany osób:

Weekend nad morzem z trenerem utwierdził mnie, że jestem na dobrej drodze. Dieta, ćwiczenia, SlimCol to wszystko doprowadziło do tego, że te schody były straszne na pierwszy rzut oka, a jednak do pokonania. Widać po tym weekendzie, że zmieniamy się i zmieniamy nasze życia. Jesteśmy coraz mocniejsi. Mimo wysiłku byłem zadowolony i uśmiechnięty… Razem zdecydowanie lepiej się ćwiczy. W grupie siła.

Słyszeliśmy, że Marek zamierza zrezygnować z jeszcze jednego niezdrowego nawyku – palenia tytoniu. Jeśli, jak sam mówi, ceni sobie wsparcie grupy, może razem zaczniemy mu kibicować? My już trzymamy kciuki!

Sławomir Smagacz relacjonował o 05:15 prosto z plaży w Orłowie:

Jak dobrze wstać skoro świt! Pozdrowienia z programu. ‪ #‎wellnessbycolwayinternational ‪#‎wellness ‪#‎colwayinternational ‪#‎bussiness‪#‎fit ‪#‎healthy

Na prośbę o komentarz na temat weekendowego treningu, stwierdził, że nie da się ograniczyć do dwóch, trzech zdań, kiedy mowa o takim weekendzie, z takimi ludźmi.

Piątek: kolacja-integracja. Jeszcze wszystkich nie było, ale już czuliśmy, że stajemy się zespołem! Dyskusja, wymiana doświadczeń, kolacja jak na pikniku – każdy coś swojego z „koszyka” kładzie na stół… Napięcie rośnie w oczekiwaniu na sobotni poranny trening. Przecież o czwartej rano  z piątku na sobotę to się idzie spać, a nie wstaje…! Sobota – trening. Molo, ćwiczenia, biegi, potem plaża, opony i piach, rywalizacja grupowa, śniadanie w plenerze, nagrywanie filmów. Śniadanie na plaży. Następnie szkolenie Małgosi Kosiak z dress code i czas wolny, który dla części z nas oznaczał wycieczkę do Sopotu na molo, a po drodze obiadek w wegetariańskiej restauracji. Kolacyjka w hotelu i rozmowy do późna… Rano >>schody, schody, schody<< – tak zaśpiewała Beata. Zapytałem, czy po treningu też zaśpiewa i … zaśpiewała! Nastraszył nas Maciek potężnie, a my daliśmy radę!!! A po treningu czas pożegnań i wycieczka na Hel. Korek był taki, że zjechaliśmy we Władysławowie. Śniadanie zjedliśmy na masce auta. Potem miał być plażing, a wyszła joga. Następnie rybka i kawa z… Dorota dała nam odpust. I prawie koniec… Agata ruszyła na pociąg, my do auta i rozpoczęliśmy 300 km rozmów i planów. Podsumowując: fajnie spędzony czas, mocna integracja grupy. Swój cel realizuję sam, ale teraz jeszcze bardziej czuję wsparcie grupy! Moja córka Karolina zapytał z powątpiewaniem: to były 3 dni? Tak, czuję się, jakby to był tydzień. Tyle się działo! Dziękuję: Beato, Agato, Moniko, Marku, Krzysztofie, Adriano, Dario, Maćku, Karolino, Doroto, Małgosiu. Dziękuję też dwóm sprinterom z kamerami i oczywiście Bernardowi. Może kiedyś z nami poćwiczy…

Krzysztof Kosowicz uzupełnia słowa Sławka:

Ale jaka reklama [suplementu SlimCol – przp. red] była na plaży we Władysławowie!

Tak, w końcu nasza dzielna szóstka trenowała i zwiedziła wybrzeże w markowych koszulkach suplementu slimCol.

Beata Adamska mówi:

Po pierwsze i najważniejsze miałam poczucie bycia RAZEM z Wami. Łatwiej mi się z Wami ćwiczyło, pocieszał mnie widok potu na Waszych twarzach, Trener jednym, w odpowiednim momencie wypowiedzianym słowem powodował, że podejmowałam kolejny wysiłek. Czułam się bardzo doceniona w moich zmaganiach z oporną materią mojego ciała. Ogromną frajdą był czas spędzony z Wami. Numer, który wyciął nam Trener był przedni. Ciągle czekałam na ten morderczy fragment treningu niedzielnego. Śniadanie na plaży – rewelacja. Smaki i okoliczności niezwykłe. Dzisiaj odwiedziłam znajomą starszą panią, która mieszka na IV piętrze. Weszłam bez zadyszki i bez przerwy, a 85-latka powiedziała do mnie, że wyglądam super, i że mam tak dalej działać. Spontanicznie i niepytana. Ekstra. Cieszyło mnie bycie o świcie na plaży i molo w Gdyni. Sama – w życiu bym tego nie zrobiła. Cieszyło mnie ściganie się i podawanie sobie pomocnej dłoni po upadkach na piasek. Złapałam luz.

A sam trening? – pytamy Beatę. Odpowiada:

Fajnie dozowany wysiłek. Proste i urozmaicone ćwiczenia. Wsparcie i motywacja. Sceneria niesamowita. I banda zziajanych dorosłych, bawiących się jak dzieci. No i uświadomienie nam efektów naszych wysiłków.

Monika Jasińska podsumowuje:

Weekend z trenerem po 6. tygodniach pracy nad sobą to wielki sprawdzian wytrzymałości! Ćwiczenia i tempo w jakim były wykonywane to zupełnie nowe wcielenia całej wspaniałej 6-tki! Trening na schodach rozgrzał mięśnie do czerwoności! Jest siła! Jest moc!

Jesteśmy na półmetku programu. Następny trening z Maciejem Wieczorkiewiczem odbędzie się w sierpniu, a kolejny dopiero przed warszawską konferencją, na której zaprezentujemy wyniki i oddamy uczestnikom głos, aby sami opowiedzieli Wam, dlaczego warto. Bo jeśli chodzi o to, czy warto – chyba każdy z nas zna już odpowiedź.

Wellness Team 30 kilogramów lżejszy. SlimCol i WOD 3

Wellness Team 30 kilogramów lżejszy. SlimCol i WOD 3

W minionym tygodniu uczestnicy programu Wellness by Colway International wykonywali  WOD 3: skakali na skakance i wzmacniali ręce, „wchodząc” nimi na podest. Taki, trzeci już, trening ułożył dla nich Maciej Wieczorkiewicz – nasz ulubiony trener personalny. Ale zanim opowiemy Wam, jak poradzili sobie z tym zadaniem, mamy wspaniałe wieści. Jeżeli kiedykolwiek wątpiliście, że SlimCol w połączeniu z aktywnością fizyczną i dietą może przynieść rewelacyjne efekty, to posłuchajcie: razem nasz Wellness Team zrzucił już ponad 30 kilogramów! Jak zareagowali na te wspaniałe wieści?

Agata: „Wow, super, a to dopiero początek!”

Marek: „Nieźle to wygląda..”.

Monika: „Na spotkaniu >>oko w oko<< z Maciejem Wieczorkiewiczem nie poznamy się… SlimCol działa – to czuć i widać!”

Sławomir: Jeszcze trzeba się „dzielić”… Mamy wciąż dwa miesiące, więc walka trwa!

Oczyszczanie i dieta

Za nimi 10 dni oczyszczania, które przeszli bez większych problemów. Parę mniejszych można wymienić, na szczęście, na palcach jednej ręki – Marek bardzo tęskni za kawą, a pił jej aż 5-6 filiżanek dziennie. Sławek odkrywa nowe smaki – nie wyobrażał sobie, że truskawki z jogurtem mogą być takie smaczne! Jako zdeklarowany mięsożerca soczyste steki musiał odłożyć do lodówki… Pisze:

„W porze obiadu było jabłko, banan i trochę soku pomidorowego… A na kolację – to samo, tylko w innej kolejności!”.

Agata pielęgnuje nowe, świetne nawyki żywieniowe:

SlimCol

Monika dzielnie przyrządza domowe, dietetyczne przysmaki. Widząc jej dania, nawet nam cieknie ślinka:

„Śniadanie – oczywiście mix owoców z jabłkiem w roli głównej i jogurt w postaci domowego Tahini (uwielbiam)!”

WOD 3

Tym razem „pokazowy trening”, który w postaci filmu trafił do uczestników, wykonał nasz Partner, Marek Grzelewski, pod czujnym okiem Macieja Wieczorkiewicza, zliczającego czas.

Pierwsza część treningu to skoki na skakance, które gorąco polecamy! Ta aktywność fantastycznie modeluje sylwetkę, a także, jeśli ćwiczenia wykonujemy na świeżym powietrzu, dotlenienia organizm. Dobra wiadomość dla wszystkich tych, którzy już myślą o zakupieniu skakanki  – na efekty nie trzeba czekać długo! Nasi uczestnicy mieli za zadanie wykonać 100 skoków w jak najkrótszym czasie. Drugą część treningu nazwiemy „wchodzeniem” rękami na podest – 30 powtórzeń na jedno ramię i 30 powtórzeń na drugie. Jak trening komentują uczestnicy? Przeczytajcie!

„No, czas na mnie. Obejrzałam wreszcie zadanie. Byłam przerażona wizją siebie u podnóża schodów, jak się mozolnie wczołgać próbuję. Wygląda na to, że >>tylko<< ręce tu pracują. Byle tył utrzymał się w górze. Jednak warto obejrzeć prezentację wyzwania. Dzisiaj widziałam Krzyśka. Podziwiam efekty jego diety i ćwiczeń wsparte SlimColem. Idę testować skakankę. Ciao!”

pisze Beata, po czym uzupełnia wpis

„Zadanie nr 3 wykonane. Czas 3.34. Okazało się, że kluczową sprawą jest długość skakanki. No i okazało się, że nie mam skakanki. Jednak kabli w domu było dużo i dopasowałam w końcu długość; okazało się, że umiem skakać, tylko było trochę strat czasowych. Mam też wrażenie, że styl tego wchodzenia rękami na podest nie był najlepszy. Jednak wykonanie w całości”.

Agata raportuje:

„Zadanie wykonane, ale ze skakanką przeniosłam się do domu, w ogrodzie nawet na skoszonym trawniku nie wychodziło tak, jak w środku. Nie zapomniałam jak się skacze, poszło całkiem nieźle, na nowo pokocham skakankę”.

Krzysztof pisze:

„Dzisiaj zabrałem się za zadanie WOD3. Nauka ćwiczeń ze skakanką przede mną. Jakiś problem mam nadgarstkiem, ale zadanie wykonałem! Czas: 2:47!”

 

Marek również poradził sobie świetnie!

„3,43 – moim zdaniem super czas! Najpierw musiałem nauczyć się skakać na skakance. I tak, wiele razy się motałem. Ale podest super sprawa”.

Monika jest w coraz lepszej formie…

„Trenerze – w nerwach, w trakcie meczu zadanie WOD3 wykonane – 2:41! Od południa syn ze mną trenował, na zmianę robiliśmy SETKI!”

…i oprócz wskazanych treningów bawi się świetnie, jeżdżąc na rowerze:

 

Sławomir działa, ale w swoim własnym stylu:

SlimCol

Podsumowanie z 19 czerwca jest bardzo optymistyczne:

Sławomir: Hej Ekipa! U mnie na obwodach więcej luzu, pasek zapinam o dwie dziurki mniej, jestem przy ostatniej, więc zakup będzie niezbędny. Kilogramowo to tak ok. 6 mniej! I najważniejsze: jem zdecydowanie mniejsze porcje!

Agata: U mnie waga zleciała o 4 kg!

Marek: U mnie 5,6 kg. Bardzo się cieszę. Najciekawsze jest to, że kogo nie spotkam, mówią… „ale schudłeś…”, „Co robisz….”.

Monika: Halo Chudzielcy! U mnie też rewelacja, 4 kg mniej i w luźniej obwodach!

Krzysztof: Zszedłem już do dwucyfrowej wagi! Ważę poniżej setki!

 

Trzymamy za Was kciuki i gratulujemy tego, co już udało się osiągnąć!

 

 

Drugi tydzień programu Wellness – uczestnicy w akcji!

Drugi tydzień programu Wellness – uczestnicy w akcji!

Nasi ochotnicy dzielnie znoszą niedogodności, drobne kontuzje i wyrzeczenia dietetyczne związane z programem Wellness by Colway International. Co u nich słychać? Biegają, wykonują zadania trenera, jeżdżą na rowerze, zajadają się dietetycznymi przysmakami. Pokazują, że kibicować naszej piłkarskiej reprezentacji na Euro można jedząc warzywa, i że spędzanie czasu na aktywności fizycznej z najbliższymi to czysta przyjemność. Śledzimy ich postępy z zapartym tchem. Publikując swoje wpisy w mediach społecznościowych, nagrywając filmy i fotografując pysznie wyglądające przekąski, które sami przyrządzili, mobilizują wszystkich do zmiany nawyków na lepsze! Cały czas suplementują się również naszym „spalaczem tłuszczu”.

Trener personalny Maciej Wieczorkiewicz przygotował dla naszych Śmiałków kolejny trening, WOD 2. Zadanie polegało na wykonaniu trzech rund na czas:

  • sprintu 10 razy tam i z powrotem,
  • 40 wejść na podest (po 20 na każdą nogę).

Jak sobie poradzili?

Marek napisał:

Jest chłodno. Pojechaliśmy z żoną rowerami. W sumie, równym tempem, prawie 15 km. Po 12 km w lasku chciałem wykonać zadanie. Lekka rozgrzewka. Przygotowanie trasy. Start… i niewypał. Mięśnie ud odmówiły posłuszeństwa.

Ale już następnego dnia, mimo bólu, wykonał zadanie:

Czas nie jest rewelacyjny. Ale zadanie wykonane. Bardzo wyczerpujące to ćwiczenie.

Beata wykonała zadanie na boisku.

Poczytuję sobie za sukces, że wykonałam je w całości. Zajęło mi to 9 minut i 27 sekund. Mój stopień był bardzo wysoki. To taka mini-trybunka na boisku, na której można siedzieć. Nie miałam innego stopnia. Od jutra wykonuję zadania w warunkach hotelowo-szkoleniowych.

Agata powiedziała:

Czad, ledwo zipię! Trenowałam na parkingu Biedronki z wykorzystaniem schodków. Jestem zmęczona, zadowolona i widzę efekty.

Monika też poradziła sobie śpiewająco!

Dziś rano bez kibiców… Zrobiłam WOD2! Uff,  było trudno, bo stopień wysoki, także ostania runda na stopniu to już był wysiłek … Czas 8,79!

U mnie po pokonaniu trzech rund na wysokim stopniu łydka się buntuje… Także pogodziłam się z rowerem, na którym jeżdżę tylko do sklepu, i zrobiłam dziś 20 km. Ach, z przyjemnością jutro staję na wagę!

– pisze.

Krzysztof również nie odpuszcza i nie ogranicza się do treningów zaleconych przez trenera. Jeździ na rowerze oraz pływa. Kupił nawet rower!

Ja dzisiaj zrobiłem 1 km na basenie, a potem pojechałem na siłownię zrobić zadanie. Stopień wysokości 40 cm, bo taką skrzynkę miałem na siłowni w pracy. Mój czas 7:14,54. A taki miałem powrót z pracy. Ciągle pod górę i wiatr w oczy!

– donosi o swojej 10 kilometrowej, rowerowej trasie.

Z kolei Sławomir skoncentrował się na bieganiu:

I jak tu nie pobiegać w takich okolicznościach przyrody? – pisze z plaży w Kołobrzegu – Kolejny dzień wyzwania. Pozdrowienia dla ekipy z programu i wszystkich, którzy dołączają do wyzwania!